Jest tam jeszcze sporo innych rzeczy, m.in. grzeszki włascicieli, też
Pozdrawiam
zul
Moderator: Moderatorzy


... nie zgodzę się z Tobą tutaj ... poważny, ale nie aż tak jaskrawo ... takie stwierdzenia zaczynają padać z ust terenowych leśników ... wielu ust ...monochamus pisze:Oto przedstawiamy krwiopijcze LP z jednej strony i zastraszonych właścicieli ZUL z drugiej... Taki obraz wydaje się conajmniej niepoważny.
... a nie wydaje Ci się, że coraz mniej tych chcących pracować w lesie jako usługodawca? ... a jak najlepsi z kraju wyjeżdzają to kto zostaje? ... powodzenia w wymaganiu najwyższej jakości ... oraz realizacji zadań ...monochamus pisze:Wydaje się jasne, że "racjonalne i oszczędne" to nie zawsze znaczy najtańsze! Najważniejsze jest czytelne, jednoznaczne i sprecyzowane określenie "co chcemy kupić" w przypadku usług "jakie prce będą zlecone do wykonania" i jakie warunki musi spełniać potencjalny wykonawca, żeby zamówenie było zrealizowane tak jak chce zamawiający.
To,w przypadku usług lesnych, powiem wprost, oznacza nic innego jak wymuszenie głodowych płac dla pracujących przy usługach (pomijam fakt, że niektórzy własciciele zulów też potrafią nieźle "strzyc" swoich pracowników). To nie jest budowa domu gdzie inwestor może się zgodzic na tansze materiały i obniżyć koszt, w moim przypadku (góry) 90% prac jest wykonywanych ręcznie. I co ?, skoro mam niska stawkę to mam zatrudniać "lewusów" ?.monochamus pisze:Jeżeli te dwie kwestie są jasno i precyzyjnie określone to wybieramy najtańszą ofertę spośród wszystkich które spełniają nasze warunki.

... zgoda, ale może by "trochę" odciążyć te nadleśnictwa kosztami jednostek nadrzędnych i wszystkich innych badawczo-rozwojowo-szkoleniowo-wypoczynkowych? ...monochamus pisze:Przypominam szanowny Drwalniku, że LP to instytucja ustawowo obciążona samofinansowniem.

Prawdodopodobnie to znasz realia nadlesnictwa gdzie jest to w miare poukładane.tom pisze:Oto przedstawiamy krwiopijcze LP z jednej strony i zastraszonych właścicieli ZUL z drugiej... Taki obraz wydaje się conajmniej niepoważny.
tom pisze:Zaszło tu małe nieporozumienie. Nieudolnie wkleiłem cytat monochamus'a wysłany: 2006-01-20, 15:16 tak więc "Dyskusja wydaje mi się tendencyjna. Oto przedstawiamy krwiopijcze LP z jednej strony i zastraszonych właścicieli ZUL z drugiej... Taki obraz wydaje się conajmniej niepoważny. Wydaje się chyba oczywiste, że od kilku lat lepiej lub gorzej funkcjonuje wolny rynek." to tekst napisany przez monochamus'a. Za zamieszanie przepraszam.
Do mnie należy tylko komentarz.
P.S. moja stawka 8zł hodowla, 9,1zł/rbh zrywka
przetarg na moje ZULowskie stanowisko co roku Laughing i tak już od wielu lat.
Statutowe cele dla jednostek organizacyjnych LP określają LP. Jeśli więc przyjmie się że celem danej jednostki jest wykonywanie szkoleń i ona te szkolenia wykonuje, to spełnia swe cele statutowe. Pytanie brzmi jednak: na ile te szkolenia są potrzebne a jakich szkoleń się nie robi? Przykładem może trochę z innej beczki jest "Biblioteczka Leśniczego". Liczy już chyba setki publikacji. 70% z nich to tematyka zupełnie leśniczemu niepotrzebna a w wielu pozostałych treści są żywcem przepisane z wydawnictw tych samych autorów ale o innych tytułach. Gdyby N-czowie mieli wolną rękę w zakupie tych broszur, połowa tego badziewia zalegałaby w magazynach a wydawca poszedłby z torbami. To jest jeden z przykładów w temacie "LP a wolny rynek"monochamus pisze:Jeśli jednostka wypełnia swoje statutowe cele i LP mają z tego korzyści (materialne lub niematerialne) to wszystko ok
... albo kogoś przechować ...marekjan pisze:To bardzo śliskie pojęcie pod którym, można ukryć wszystko i nic.

marekjan pisze:Statutowe cele dla jednostek organizacyjnych LP określają LP. Jeśli więc przyjmie się że celem danej jednostki jest wykonywanie szkoleń i ona te szkolenia wykonuje, to spełnia swe cele statutowe. Pytanie brzmi jednak: na ile te szkolenia są potrzebne a jakich szkoleń się nie robi? Przykładem może trochę z innej beczki jest "Biblioteczka Leśniczego". Liczy już chyba setki publikacji. 70% z nich to tematyka zupełnie leśniczemu niepotrzebna a w wielu pozostałych treści są żywcem przepisane z wydawnictw tych samych autorów ale o innych tytułach. Gdyby N-czowie mieli wolną rękę w zakupie tych broszur, połowa tego badziewia zalegałaby w magazynach a wydawca poszedłby z torbami. To jest jeden z przykładów w temacie "LP a wolny rynek"monochamus pisze:Jeśli jednostka wypełnia swoje statutowe cele i LP mają z tego korzyści (materialne lub niematerialne) to wszystko ok
Często działalność różnych ośrodków badawczych itp uzasadnia się tak zwanymi "wyższymi celami". To bardzo śliskie pojęcie pod którym, można ukryć wszystko i nic.