opolskie wycieczki

O miejscach, które zwiedziliście, o których chcecie opowiedzieć...

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
buba
zastępca nadleśniczego
zastępca nadleśniczego
Posty: 2087
Rejestracja: poniedziałek 18 lis 2013, 20:40

Re: opolskie wycieczki

Post autor: buba »

Zwiedzam sobie z koleżanką opuszczony folwark w opolskim, miedzy Ozimkiem a Kolonowskim. Miejsce oddalone od zamieszkanych gospodarstw. Mimo bliskości ruchliwej drogi zarośniete krzakami dającymi odczucie odludności. Dom, stodoła, kilka zabudowań gospodarczych. W środku wypatroszone do granic, walące się stropy, praktycznie żadnych pamiątek po dawnych czasach czy innych ciekawych fantów do oglądania. Wydawałoby się, że to jedno z tych miejsc, które jest tak nijakie, że już po tygodniu wymaże się z "karty pamięci" wspomnień, a przynajmniej zleje w jedna wielką pulpę z dziesiątkami sobie podobnych miejsc bezpłciowych i szablonowych. A już napewo nie trafi do relacji no bo i napisać nie ma co... Ot troche gołego muru... Zwiedzając nie spotykamy nikogo. Ni człowieka, ni kota, nawet żadne ptactwo nie zapisało się w zakamarkach pamięci.

A robiąc te zdjęcia ani przez chwilę nie przypuszczałam, że będe je potem kolejny i kolejny raz przewiercać wzrokiem na dziesiątą stronę - szukając czy w kadr nie zaplątała się odpowiedź na nurtujące mnie pytanie....

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A wszystko zaczęło się od tego miejsca. Właśnie tutaj atmosfera uległa diametralnej zmianie a akcja zmieniła kierunek i gwałtownie przyspieszyła ;)

Obrazek

No drzwi. Niewielka szczelina pozwala się dogodnie dostać do środka. Tylko że łatwiej dokonać tego bez pękastego plecaka. Mam takowy na plecach. Zdejmuje go. Nie chce mi się go wciągać do środka. Zostawię go na schodkach. Zaraz przecież wracam. Plecak jest stary, nie przedstawia żadnej specjalnej wartości, nikt go nie buchnie. Nikogo tu nie ma. W plecaku mam bluze, parasol, drożdżówki i butelkę wody.

Plecak zostaje a ja nurkuję w zakamarki domu. Nie na długo. Już w sieni widać walący się sufit i drewniane schody nie zachęcające swoim stanem do bliższego zapoznania się.

Obrazek

Obrazek

Spadamy stąd...

Ile mogłam być za tymi drzwiami? Minutę? dwie? Przeciskam się przez szczelinę, sięgam jak po swoje... a plecaka nie ma! Zniknął.. Rozpłynął się w powietrzu!!! Ale k... jak?????? Robi mi się słabo - i nie chodzi tu o stratę plecaka. Kij z plecakiem - ale kto lub co go zabrało? Jak??? Kiedy??? Rozglądamy się po okolicy. Nikogusieńko... Tak jak i cały czas - jak i wcześniej i później... Mokre strużki potu zaczynają momentalnie spływać po plecach i zalewać czoło... Przez chwilę muszę wyglądać bardzo zabawnie bo kręcę się w kółko jak oszalała omiatając okolice wzrokiem - już nawet nie wiem czy bardziej patrząc za plecakiem czy raczej sprawdzając czy ktoś za mna nie stoi. W końcu przychodzi opamiętanie i realne mysli zaczynają dominować - spierdzielamy stąd i to w podskokach!

Już, już opuszczamy teren folwarku i z placyku wchodzimy na dróżkę... A tam, pod drzewem stoi co? Ano mój plecak!!! Co tu sie odpierdziela???? W plecaku nic nie brakuje. Rzeczy nie są przemieszane, są dokładnie ułożone tak jak ja to zrobiłam rano. Bo to była pierwsza myśl, że ktoś zajumał plecak i wyrzucił po sprawdzeniu, że wewnątrz nie ma nic cennego. Ale zwykle chyba rzeczy "po rewizji" tak nie wyglądają... Myslałyśmy też, że może jakieś zwierze zwabione zapachem jagodzianki porwało plecak. Ale zwierzę nie odstawia takowego w widoczne miejsce, na ścieżkę powrotu - i to z nienaruszoną jagodzianką...

Wychodzi na to, że ktoś nas śledził? Że zrobił nam taki kawał? Że chciał nas nastraszyć? No to mu się kuźwa udało! :)

P.S. W żadnym momencie zwiedzania nie spotkaliśmy nikogo, nawet kątem oka nie zarejestrowałysmy podejrzanego ruchu. Totalna pustka. Również na żadnym ze zdjęć, które waliłyśmy na oślep we wszystkie strony - nikt nie popadł w kadr...

Widać zawodowiec! Prawdziwy komandos! Albo duch... ;)
Awatar użytkownika
góral bagienny
wiceminister
wiceminister
Posty: 37720
Rejestracja: sobota 07 cze 2008, 12:41

Re: opolskie wycieczki

Post autor: góral bagienny »

A może to pamięć zrobiła Ci fikusa? Sama odłożyłaś go tam gdzie znalazłaś i tylko podświadomie odczułaś ulgę, ze nie musisz zdejmować go do przeciskania?
A może zawistny Krecik zemścił się, za areszt domowy?
Albo toperz...?
' :doh: P O E Z J A , G Ł U P K U ! ! ! :doh:
Awatar użytkownika
buba
zastępca nadleśniczego
zastępca nadleśniczego
Posty: 2087
Rejestracja: poniedziałek 18 lis 2013, 20:40

Re: opolskie wycieczki

Post autor: buba »

A może to pamięć zrobiła Ci fikusa? Sama odłożyłaś go tam gdzie znalazłaś i tylko podświadomie odczułaś ulgę, ze nie musisz zdejmować go do przeciskania?
Kolezanka ktora byla ze mną potwierdza, ze napewno tam go polozylam. Twierdzi, ze zwrocila uwage na ten moment bo poczatkowo jej sie wydawalo, ze polozylam plecak w psią kupe ;) Domniemana kupa byla mchem albo porostem
A może zawistny Krecik zemścił się, za areszt domowy?
Ty... no moze? dawno nigdzie z nami nie byl!
Albo toperz...?
Toperza nie bylo na tej wycieczce. Tylko ja i kolezanka. Tzn. jak widac ktos jeszcze ;)
Awatar użytkownika
buba
zastępca nadleśniczego
zastępca nadleśniczego
Posty: 2087
Rejestracja: poniedziałek 18 lis 2013, 20:40

Re: opolskie wycieczki

Post autor: buba »

Miejscami, które bardzo często wychodzą naprzeciw naszym potrzebom, są stare, opuszczone strzelnice :) Jedną z takowym namierzamy nieopodal wsi Małujowice.

Dzień jest pochmurny i duje lodowatym wiatrem. Szansa opadu śniegu z deszczem jest dość spora - a nam się zachciało ogniska i posiadówki w terenie. Solidny dach i ściany zdają się być elementem bardzo pożądanym.

Suniemy przez pola, a pyski smaga nam wiatr, przesiany jakby igiełkami lodu. Nie wiem co to jest za cudo, ale wygląda jak zmielony, bardzo drobniusieńki grad. Granatowe, szybko płynące chmury dopełniaja mrocznego klimatu.

Obrazek

Z pól i płowych, spętlonych traw zaczynają się wyłaniać budynki całkiem sporych gabarytów.

Obrazek

Jest beton, jest cegła - co kto lubi!

Obrazek

Obrazek

Czyżby to już wiosna?? :)

Obrazek

Teren jest tu solidnie zarośnięty przez głogi, jeżynowiska i wszelaki inny kolczasty gąszcz strzegący dostępu. Jak wyglada tu latem to ciężko sobie wyobrazić. Chyba jedna, wielka ściana splątanego buszu! To jeden z tych obiektów tzw. zimowych. Mamy listę miejsc, które trzeba odwiedzać tylko w te brzydkie pory roku.

Obrazek

Obrazek

Ogromne hale czają się w oddali. Nie wiem jak to jest i co to za złudzenie optyczne, ale w tym rzucie wydają się kilka razy większe niż są w rzeczywistości!

Obrazek

Pierwsza z komór jest betonowa, największa i chyba najlepiej zachowana. Jest to jednocześnie najcieplejsze i najbardziej zaciszne miejsce z całej strzelnicy. Wiatr tu nie dociera, opad nie zacina, a obecność sypkniego piachu na podłożu jest kolejną wielką zaletą przy posiadówkach w ekipie zawierającej osobniki niewielkie. Tutaj więc planujemy się osiedlić na nasz biwak! :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Część drewna przynieśliśmy, trochę suchych patyków udało się znaleźć pod dachami ruin. Ciepły blask ognia szybko więc wypełnia stare wilgotne ściany. Gdzieś obok, dosłownie kilka metrów stąd, zaczyna sypać jakąś śniegową kaszą, a podmuchy wichury wyją jak dusze potępieńcze. U nas jest jednak zacisznie i aż dziw jak ciepło! Chyba zaraz pościągamy kurtki! Płomienie przyjemnie trzaskają, bułeczki się pieką, a wokół unoszą się kłęby aromatycznego dymu. Jak to przy takiej, oględnie mówiąc nieszczególnej pogodzie, człowiek zaczyna bardziej cenic proste rzeczy - takie jak ściany czy dach!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nie zabrakło również zawodów szermierki ;)

Obrazek

Idziemy też oczywiście obejrzeć pozostałą część strzelnic. A nuż się gdzieś kryje coś jeszcze ciekawszego? Tu kolejne spore komory, tym razem ceglane.

Obrazek

Obrazek

Sufit niby jest prostokątny, ale ma w sobie coś zdecydowanie okrągłego.

Obrazek

Zaułki ceglanych korytarzyków.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mają tutaj też takowy niewielki budyneczek z oknami, ze schodami, niegdyś mający dwa poziomy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na ścianach strzelnic, zwłaszcza w miejscach bardziej ukrytych, mniej dostępnych, gdzie nie dotarły deszcze, wiatry i graficiarze, zachowały się stare napisy, takowe jeszcze z czasów używania tego miejsca. Są to przeważnie podpisy wojskowych, którzy mieli tu swoje ćwiczenia. Są wpisy polskich żołnierzy, przeważnie z wyliczeniami ile zostało dni do cywila.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Sporo jest też napisów pozostawionych przez żołnierzy radzieckich, których swego czasu sporo tutaj stacjonowało po okolicach. Z daleka ich tu przywiało. Kawał świata - Workuta, Lipieck, Woroneż, Taszkient, Ural, Melitopol... Nic dziwnego, że potem w Armenii spotykaliśmy ludzi, którzy służyli w wojsku w Oławie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Są też inne fragmenty napisów w tej czcionce, ale dużo mniej czytelne. Coś wyczytałam o sekretach, ale niewiele więcej. Może ktoś z czytających ma bystrzejsze oczy?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Najciekawsza jest jednak ostatnia porcja napisów. One są tak jakby - po niemiecku? Byłyby zatem przedwojenne? Treści zupełnie przeczytać nie potrafię, ale "umlauty" jakoś tak by sugerowały? Zachowały się jedynie na takich fragmentach szczególnego tynku, którym były zaszpachlowane cegły, a nie zdołał się jeszcze calkowicie złuszczyć.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jak zwykle w opuszczonych miejscach poniewiera się trochę śmieci - typu stare opony czy lodówki. Ale żeby znaki drogowe? Całkiem porządny znak wala sie na dzikim wysypisku!

Obrazek
Awatar użytkownika
buba
zastępca nadleśniczego
zastępca nadleśniczego
Posty: 2087
Rejestracja: poniedziałek 18 lis 2013, 20:40

Re: opolskie wycieczki

Post autor: buba »

Dwie wieże. Takie ciśnień, przykolejowe. Ile razy je widzieliśmy? Dziesiątki, jak nie setki. Gapiliśmy się na nie od 20 lat z okien pociągu na trasie Gliwice - Wrocław. I zawsze pojawiała się ta myśl, że koniecznie trzeba by je odwiedzić. No i w końcu przyszedł ten dzień! :)
Wysiadamy na dworcu PKP Opole Groszowice i suniemy, wprawdzie bardzo naokoło, ale ku ściśle obranym celom.

relacja:
https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... -2024.html

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Awatar użytkownika
buba
zastępca nadleśniczego
zastępca nadleśniczego
Posty: 2087
Rejestracja: poniedziałek 18 lis 2013, 20:40

Re: opolskie wycieczki

Post autor: buba »

Okolice Górażdży i Gogolina od dawna słyną ze swoich złóż i kopalni kamienia wapiennego - podstawowego surowca do produkcji cementu. Wapienniki i kamieniołomy są więc typowym elementem krajobrazu tych okolic. Na tej wycieczce planujemy więc wyruszyć ich śladem.

Więcej w relacji - https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... azdze.html

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Awatar użytkownika
buba
zastępca nadleśniczego
zastępca nadleśniczego
Posty: 2087
Rejestracja: poniedziałek 18 lis 2013, 20:40

Re: opolskie wycieczki

Post autor: buba »

W pewien jesienny dzień wybieramy się na wycieczkę śladami opuszczonych wapienników. Z dodatkowych atrakcji jest biwaczek z ogniskiem i nadrzewna huśtawka :)

Więcej w relacji:
https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... -2024.html

Obrazek

Obrazek


Obrazek

Obrazek

Obrazek
Awatar użytkownika
buba
zastępca nadleśniczego
zastępca nadleśniczego
Posty: 2087
Rejestracja: poniedziałek 18 lis 2013, 20:40

Re: opolskie wycieczki

Post autor: buba »

W sławięcickich lasach za każdym krzakiem siedzi jakiś beton. Omszałe ślady przeszłości napotkamy tu na każdym kroku. W większości są to pozostałości z czasów II wojny światowej, gdy istniał tu obóz pracy przymusowej. Są więc ogromne schrony, wieżyczki strażnicze, wijące się tunele czy jednoosobowe, betonowe jaja.
Więcej w relacji:
https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... -2025.html

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Awatar użytkownika
buba
zastępca nadleśniczego
zastępca nadleśniczego
Posty: 2087
Rejestracja: poniedziałek 18 lis 2013, 20:40

Re: opolskie wycieczki

Post autor: buba »

Tego dnia odwiedzamy dwie opuszczone stacyjki leżące na zlikwidowanej linii kolejowej Syców – Bukowa Śląska.

Więcej w relacji:
https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... orzow.html

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Awatar użytkownika
buba
zastępca nadleśniczego
zastępca nadleśniczego
Posty: 2087
Rejestracja: poniedziałek 18 lis 2013, 20:40

Re: opolskie wycieczki

Post autor: buba »

Busia parkujemy na obrzeżach Starych Siołkowic, wsród piachów i porastających je sosnowych zagajników. Jest ostatni dzień lutego, a pogoda zrobiła się iście wiosenna! :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pyliste drogi uchodzą w pola. Wokół płowość traw i przestrzeń. Uwielbiam takie łąkowe tereny, które nie są zagospodarowane rolniczo, nie są zabudowane, nie są używane. Po prostu są :)

Obrazek

Obrazek

Znów wchodzimy na skraj wsi. Jest tu bardzo przyjemna, stara zabudowa.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mijamy mostek nad kanałem.

Obrazek

Obrazek

Tory kolejowe.

Obrazek

I docieramy nad stawy po dawnej piaskowni.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na największym z nich zalega jeszcze spora warstwa lodu!

Obrazek

Czasem w krzakach mignie jakaś piękna maszyna!

Obrazek

Z jednej strony jeziorka zrobili oficjalne kąpielisko. O tej porze roku jest tu pusto i cicho.

Obrazek

Dalej podążamy wzdłuż kanałopodobnej rzeczki zwanej Brynica. I znów dominuje w krajobrazie płowość suchych traw. Sypnęły się też pierwsze w tym roku bazie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mostek warto odwiedzić - ale my akurat zmierzamy w inną stronę.

Obrazek

Potem nasze ścieżki wiodą przez pole pokukurydziane.

Obrazek

Ktoś tu jednak chyba czasem chodzi, skoro jest mostek?

Obrazek

Tak docieramy do osady zwanej Młyn. Po obu stronach drogi są stawy, rozlewiska, cieki wodne.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mają tu nawet szumiący wodospad!

Obrazek

Jeden z większych stawów cały jest opleciony linkami, na których wiszą powiewające na wietrze wstążki. Nie wiemy jaki jest cel takiej akcji? Może to rodzaj stracha na wróble, żeby ptaki ryb ze stawu nie zjadały?

Obrazek

Po prawej stronie widoczne są zabudowania dawnego młyna.

Obrazek

Budynek jest wyremontowany, ogrodzony i chyba pełni funkcje prywatnego domu. Czy coś w środku zostało "młynowatego" - niestety się nie dowiemy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Inne domy, utopione wśród starych drzew, tworzą fajny klimat leśnej osady.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tuptając przez lasy docieramy nad staw Zielone. Szykowaliśmy sie na tutejszą piaszczystą plażę. Brzeg został jednak zabudowany wiatami, ale nie takimi dla turystów. Teren jest zaszlabanowany i opatrzony tabliczkami w kilku językach, że przypadkowy przechodzień nie jest tu mile widziany i ma spadać skąd przyszedł. Niemiło. Wbić się oczywiście da, jeśli zajdzie potrzeba, ale szlag wie z jakimi debilami przyjdzie się tu ścierać jak przylezą. Nie wiem kto się tym terenem zajmuje, ale wygląda na to, że nikt fajny i godny uwagi.

Obrazek

Niby tu planowaliśmy piknik, godzina jest już odpowiednia. Kabak jest niepocieszony, że na upragnioną grzankę trzeba jeszcze poczekać. Ale mamy w zanadrzu jeszcze jeden stawek - może tam będzie sympatyczniej.

Mijamy ruinki...

Obrazek

Niektóre cechy krajobrazu wyraźnie sugerują, że gdzieś niedaleko znajduje się linia kolejowa ;) Płot z podkładów kolejowych :)

Obrazek

Tuptamy wzdłuż torów.

Obrazek

Obrazek

Po długiej, paskudnej zimie taki pierwszy wiosenny dzień cieszy jak diabli! Każdy zwyczajny kawałek lasu wydaje się rajem! Wszystko pachnie i śpiewa. Powietrze jest miękkie, aromatyczne, każdy oddech wreszcie nie jest wbijającym się sztyletem.

Obrazek

Kolejny staw zwie się Buldog i jest o niebo sympatyczniejszy.

Obrazek

Bardzo dużo uroku dodają mu wyspy.

Obrazek

Obrazek

Z bliska jedna z nich prezentuje się jeszcze lepiej!

Obrazek

Tu też można znaleźć malutką, piaszczystą plażkę.

Obrazek

Trzy wesołe gęby cieszą się do słońca!

Obrazek

Bardzo nam przypada do gustu to jeziorko! Obeszliśmy go praktycznie dookoła, przedeptalismy po groblach i połwyspach, w poszukiwaniu miejsca, gdzie chcemy przysiąść na dłużej.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W końcu wybieramy mały cypelek, który już ktoś przed nami użytkował ogniskowo. Nic dziwnego, bo bardzo przytulne miejsce. Bułeczki z serem wreszcie doczekały się na swój czas i miejsce :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wracamy przez tereny piaskowni, a widoki sugerują, że my tu jeszcze wrócimy!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A busio grzecznie czeka pod lasem.

Obrazek
Awatar użytkownika
buba
zastępca nadleśniczego
zastępca nadleśniczego
Posty: 2087
Rejestracja: poniedziałek 18 lis 2013, 20:40

Re: opolskie wycieczki

Post autor: buba »

To już nasz trzeci wyjazd w rejony Gogolina w poszukiwaniu wapienników. Byliśmy tu już wiosną i jesienią 2024.

Suniemy przez miasteczko, zaglądając w różne miejsca.

Obrazek

Zapuszczamy czasem żurawia w jakieś kamienne podwórka czy zaułki ogrodzone starymi murami.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Fajny znak! Bardzo przypadł nam do gustu! :)

Obrazek

Jak zwykle zagłębiamy się w pola na wschód od miasta.

Obrazek

Po co znów tu? Po raz trzeci w to samo miejsce? No bo znów podejmujemy próbę przedostania się do ruin wapiennika. W czasie pierwszej wycieczki okazało się, że już tak wybujało wszelakie zielsko, że nie ma szans się przedrzeć przez zagajnik pełen splątanej, kolczastej roślinności. Był kwiecień, ale stan wiosny, której by się nie powstydził koniec maja. No taki był rok. Przyjechaliśmy więc ponownie w październiku, gdy część liści juz opadło, a chaszcze zwiędły. Taaaaaa.... Zwiędły może w Oławie, ale nie tu! Zwarta ściana zieloności śmiała się z nas, wołając, że nie mamy tak ostrej maczety, aby jej zagrozić. Odpuściliśmy więc temat na prawie 2 lata, planując gdzieś w duchu wrócić tu, gdy roślin nie będzie już wcale - i co więcej spróbować obejść największy chaszcz i do wapiennika dostać się od strony przeciwnej. Mamy więc 8 marca i trójkę wędrowców znów na obrzeżach Gogolina, wierzących, że do trzech razy sztuka. Zieloności już wprawdzie zaczynają wypuszczać pierwsze pędy, ale do liści i łanów pokrzyw - jeszcze daleka droga. Mamy więc chyba szansę??

Obrazek

Od tej strony udaje się dotrzeć. Tylko że... wydaje się, że nie ma po co. Tu nic nie ma! Wiedziałam, że to ruina wapiennika a nie cały wapiennik, no ale bez jaj! Tu praktycznie nic nie zostało! Zarośnięta górka i wystaje trochę kamieni, informując, że jednak dobrze trafiliśmy i to jednak jest właśnie TO poszukiwane miejsce.

Obrazek

Obrazek

Ktoś mi kiedyś polecił to miejsce. I to ktoś komu można zaufać. Ponoć ruina miała być super, inna od wszystkich poprzednich wapienników i naprawdę robić wrażenie. Zaczynam więc się zastanawiać czy to np. nie był Prima Aprilis? No bo nie widzę innego rozwiązania...

Nieco zniechęceni obchodzimy pagórek dookoła. No bo skoro już tu jesteśmy. Postanawiam zajrzeć w otwór, acz wiem, że wnętrza wapienników zwykle nie są jakieś bardzo spektakularne.

Obrazek

Otwór jest wąski i trzeba przepełzać. W sumie włazimy tu bez wielkich nadziei...

Obrazek

Obrazek

Komora przed nami rozszerza się na kilka metrów. I na tyle samo wzwyż! Otwieramy gęby coraz szerzej!!!! Wnętrze tego nijakiego pagórka wypełniają kamienne pomieszczenia o półkolistych sklepieniach! Jak podziemia jakiegoś zamczyska, a nie byle wapiennik! Ja pierdziuuuuu!! A tak mało brakowało, że byśmy odeszli z tego miejsca z poczuciem niesmaku i niespełnienia...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wyjście z drugiej strony jest większe i bardziej spektakularne. A myśmy jak durne pełzały po mokrej ziemi i czochrały się w liściach... Ech, na głupotę nie ma rady! ;)

Obrazek

Pagórek okazuje się być takim jakby "wulkanem" i te większe wejścia wgłąb znajdują się w jego wnętrzu. Wygląda to zupełnie jak jakiś stary fort? Albo sztolnie? Z wapiennikiem nie kojarzy mi się w ogóle!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Karolina - dzięki ci wielkie za polecenie tego magicznego miejsca! Jak ja mogłam w ciebie zwątpić??? I to drugi raz (pierwszy jak mnie zabrałaś do galerii sztuki ( https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... iwnej.html ) a ja pomyślałam: "że co???" Tak... Są osoby, które jak cię gdzieś wysyłają - to warto iść bez szemrania z zamkniętymi oczami, nie bacząc na żadne przeciwności losu ani chwilowe wątpliwości :)

Na szczycie pagórka robimy sobie krótki popas. Na herbatkę i jeden batonik dzielony na 3. Miejsce, gdzie się coś wypiło i zjadło, choćby symbolicznie, jest takie bardzej "nasze". Jeszcze bardziej zapada w pamięć i serce :)

Obrazek

Obok nas leży butelka - pełna żywego mchu. Bardzo się zastanawiamy, czy ktoś go tam napchał? Czy jakieś ziarenko samo tam wpadło i potem się tak rozrosło?

Obrazek

Wracać postanawiamy nie tak jak przyszliśmy, robiąc wielki łuk przez pola, ale tą zarosłą drogą, która nas już dwa razy zatrzymała. "Od tyłu" okazuje się nieco bardziej znośna. No ale nic dziwnego, że jest nie do pokonania, gdy roślinność na dobre opanuje świat. Nawet dziś jak szalona targa za włosy, zrywa czapki i drapie jak stado wściekłych kotów.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po takowej przeprawie zwykła łąka zdaje się być wielką przestrzenią.

Obrazek

Mijamy tereny jakiegoś dawnego wyrobiska - pewnie pozyskiwano tu wapień dla okolicznych pieców.

Obrazek

Obrazek

Ściany krzaków o trzykolorowych gałązkach.

Obrazek

Obrazek

Dziwnie połamany fragment lasu. Kilkanaście sosen o pniach ukręconych na różnych wysokościach, zwalonych koronami dokładnie w jedno miejsce, tworząc jakby szałas. Jakaś lokalna mini trąba powietrzna? Albo ufo lądowało? ;)

Obrazek

Docieramy na wzgórze zwane Zakrzowska Szpica, jedno z wyższych w tej okolicy. Stoi tu kamienny obelisk, o pochodzeniu którego można znaleźć różne historie i legendy - od zwyczajnych, że to pomnik upamiętniający włączenie Śląska do Prus, po bardziej niesamowite: że to ruiny średniowiecznego zamku, który zapadł się pod ziemię w wyniku klątwy i od tego czasu po okolicznym lesie włóczy się duch kobiety z upiornym psem. Według różnych opowieści można tu też znaleźć tajemnicze tunele prowadzące do okolicznych wsi lub pozostałości zamkowych lochów. Myśmy znaleźli tylko ten kamienny pomnik - może dlatego, że byliśmy za dnia, przy słońcu?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Stemple jak w sztolniowych korytarzach!

Obrazek

Nieopodal można zobaczyć niewielkie pozostałości wieży obserwacyjnej - trójkątny, betonowy murek, latem pewnie w ogóle niewidoczny.

Obrazek

Jest tu też miejsce ogniskowe, fajnie omurowane kamieniami, no ale dziś niestety już zajęte. Musimy więc obejść się smakiem i poszukać innego, bardziej ustronnego miejsca.

Trochę węszymy między skałkami, pokrywającymi część zboczy, ale nic specjalnie ciekawego dla naszych celów nie wpada nam w oczy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wracamy więc pod wapiennik z huśtawką. Miejsce znane i lubiane, sprawdzone na poprzednich wypadach w te rejony.

Obrazek

Obrazek

Podwędzanie w dymie musi być! Dla właściwego zakończenia miłego dnia :)

Obrazek

Obrazek
ODPOWIEDZ