sytuacja wygląda tak, że otrzymałem w spadku ziemię rolną do zalesienia (w planie zagospodarowania posiada taki status) - powierzchnia 1,5h. - z trzech stron otoczona jest lasami państwowymi. W 2005 r. (zgodnie z mapami z geoportalu) był to grunt rolny, użytkowany, obsiewany.
Mniej więcej w 2005-2006 działka przestała być użytkowana rolnie i zaczęła zarastać samosiejkami i aż po dziś dzień nie została przecięta / wycięta. W związku z tym, że otrzymałem te działkę, postanowiłem przywrócić grunt rolny do użytkowania. Udając się do gminy z zapytaniem czy mogę to zrobić (wyciąć drzewa/ krzewy) i czy potrzebne jest zaświadczenie / pozwolenie z ich strony, uzyskałem odpowiedź że oni musza rozpatrzyć wniosek o pozwolenie wycinki wszystkich drzew / krzewów. Po kilku miesiącach w gminie ostatecznie wydali decyzję, ze dla nich to już jest las i nie wiedzą dlaczego jeszcze w dokumentach widnieje określenie "rolna do zalesienia" i nie wydadzą pozwolenia na wycinkę tego terenu. Warto tutaj dodać, ze działka jest cała zarośnięta drzewami i krzewami - mniejszymi i większymi.
Nie godząc się z decyzją gminy (wymiana pism pomiędzy mną i gminą nie pomogła) - odwołałem się do SKO - z prośbą, aby potwierdzili, że mogę wyciąć legalnie te drzewa i wrócić stan ziemi rolnej do użytkowania. SKO - wskazało, że nie mogą wydać takiego dokumnetu zezwalajacego na wycinkę, ponieważ nie są organem uprawnionym. Co ważne wskazali, że oni mogą zbadać po fakcie (czyli po wycince tych drzew przeze mnie) - czy zrobiłem to zgodnie z prawem. Zwrócili uwagę, że zaświadczenie, o które proszę (pozwalające wyciąć) nie może mi służyć do obrony przed ewentualnymi konsekwencjami prawnymi za wycinkę i ani SKO ani gmina nie wyda mi takiego dokumentu. (w międzyczasie sprawa trafiła do starostwa, ale starostwo wskazało, że nie są organem uprawnionym
Ponownie nie godząc się z taka rozstrzygnieciem sprawy odwołałem się od tej decyzji SKO do WSA. Tutaj niestety ponownie podtrzymali decyzje SKO, że nie mogą wydać takiego zaświadczenia (powody te same co w przypadku SKO), ale co ważne wskazali, że mogę starać się zgodnie z prawem o przywrócenie tego gruntu jako grunt rolny - z tym, że jasno wskazali ponownie, że fakt wycinki przeze mnie owych drzew będzie oceniany po fakcie nie przed.
W związku z tym, że gmina nie zgadza się na wycinkę - w celu przywrócenia ziemi rolnej do użytku - doskonale wiem, że gdy to zrobię, otrzymam karę i kolejne sprawy w sądzie, które nie wiadomo jak spojrzą na moją chęć przywrócenia terenu rolnego. Dodam, że sąsiednia działka, z którą bezpośrednio graniczy moja działka miała przeprowadzoną generalną wycinkę w 2018r i również to był teren nieużytkowany porośnięty - gdy zadałem pytanie dlaczego sąsiad mógł tak zrobić (wyciąć wszystko i wykarczować korzenie), a ja nie mogę - nie otrzymałem żadnej odpowiedzi w gminie.
Czy mogą Państwo doradzić co jeszcze mógłbym zrobić w tej sprawie? Być może jeszcze o czymś nie wiem co pomogłoby w mojej sprawie?
