Szukam pomysłu jak można zarobić na plantacji drzew. Jestem bardzo zielony w temacie ale dostałem w spadku działkę rolną około 3000 m2 i chciałbym ją jakoś zagospodarować. Najlepiej tak żeby zarobić a się nie narobić
Sprzedaż i dzierżawa odpadają, działka nie po drodze więc nie mogę poświęcić wystarczająco czasu na tradycyjne uprawy. Stąd też pomysł żeby coś z drzewami zrobić. Tylko moje pytanie, co najlepiej??
Zalesienie i otrzymanie wsparcia i premii od państwa to coś czego chciałbym uniknąć. Wolałbym mieć coś swojego co by generowało zyski przez 50 kolejnych lat zamiast jednorazowo dostać.
Drzewa tlenowe (Paulownia) są jedynym biznesem sensownie opisanym w polskim internecie, aczkolwiek jak zdążyłem wyczytać również bardzo kontrowersyjnym. Podobnie z wierzbą energetyczną
CzatGPT (wiem, wiem nie ufam mu) poleca sprzedawanie małych drzewek 2-4 lata firmom ogrodniczym czy szkółkom dokupjących materiał wyjściowy. Pytanie czy w rzeczywistości jest zapotrzebowanie na coś takiego?
Media zagraniczne z kolei śpiewają o uprawie kasztanów i orzechów bo raz że owoce można sprzedawać a dwa to drewno z niego za niebotyczne sumy ponoć chodzi.
Byłbym bardzo wdzięczny jakby ktoś z większym doświadczeniem podzielił się opinią co by było najbardziej możliwe do zrealizowania a co niemożliwe ze względu na przepisy lub trudną biurokrację. Ewentualnie też jakie byłyby realne zarobki z takiego przedsięwzięcia na tak relatywnie małej skali.

