Wezwanie... ale po co... :)

Ochrona mienia w Lasach Państwowych...

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
Blues Brothers
zastępca nadleśniczego
zastępca nadleśniczego
Posty: 3953
Rejestracja: niedziela 31 mar 2013, 17:46

Re: Wezwanie... ale po co... :)

Post autor: Blues Brothers »

ITD jest innego zdania :lol: przyszło zapytanie ze zdjęciem, kto prowadził auto i nakaz. :lol:
Awatar użytkownika
Piotrek
Admin
Admin
Posty: 98254
Rejestracja: sobota 28 maja 2005, 00:00
Lokalizacja: ze wsząd
Kontakt:

Re: Wezwanie... ale po co... :)

Post autor: Piotrek »

Nakaz. Wystawiony przez sąd w elektronicznym postępowaniu upominawczym. To zupełnie inna forma karania niż postępowanie mandatowe.
Poezja to opisanie uczuć słowami, a świata - uczuciami.
***Unless otherwise stated, my posts are my opinion, not official***
No trees were killed to send this message, however, a large number of electrons were terribly inconvenienced.

Awatar użytkownika
Kuna lesna
inżynier nadzoru
inżynier nadzoru
Posty: 1975
Rejestracja: czwartek 12 paź 2006, 00:41
Lokalizacja: Z puszczy

Re: Wezwanie... ale po co... :)

Post autor: Kuna lesna »

Jak się nie opłaca po 100 zł to podnieść mandat do 1000 😁
Awatar użytkownika
czerwonobrody
zastępca nadleśniczego
zastępca nadleśniczego
Posty: 2961
Rejestracja: czwartek 20 gru 2012, 21:08
Lokalizacja: Górny Śląsk

Re: Wezwanie... ale po co... :)

Post autor: czerwonobrody »

Co prawda dyskusja rozwinęła się interesująco, to i tak pewnie drżycie z niecierpliwości żeby dowiedzieć się, jak skończyła się moja historia :D
Okazało się, że interwencja w mojej sprawie została podjęta na skutek uprzejmego donosu telefonicznego, i jak mi wyklarowano, w tej sytuacji niestety mandat musi być :D
Szczerze mówiąc to wyjaśnienie przywróciło mi wiarę w ludzi - i to zarówno w życzliwych bliźnich, którzy chętnie w ramach przygotowań przedświątecznych doniosą gdzie trzeba, jak i w straż leśną, która w tej sytuacji miała racjonalny powód do wystawienia mandatu (pomijam oczywistą oczywistość, że stałem tam, gdzie nie powinienem i formalnie mi się należało). Ale ponieważ staję tam od wielu lat przynajmniej raz w tygodniu i do tej pory pies z kulawą nogą się nie zainteresował,to byłem trochę zaskoczony. Stwierdziliśmy ze strażnikiem, że pewnie ktoś chciał zaparkować na miejscu, które ja zająłem no i mu się ulało...
Głos laika na Twoim forum!
ODPOWIEDZ